Sprawa jest poważna, bo nie jest wykluczone, że skoro komisje wyborcze źle czy błędnie przeliczyły głosy wyborców to może powinny zostać ukarane finansowo za swoje niedopatrzenia – ergo – oddać zarobione podczas wyborów pieniądze. To dla jednej osoby przynajmniej kilkaset złotych za każdy z etapów (turę) głosowania, łącznie więc to ponad tysiąc złotych.
Ale konsekwencje mogą być i dalsze.
Szczególnie interesujące w tej sprawie wydaję się bowiem to, iż większość komisji, nawet te gdzie głosujących było niewielu, a więc i kart do przeliczenia niewiele oddawały swoje sprawozdania po godzinie 24.00.
Dlaczego?
Powód jest banalny – zgodnie z prawem za dzień pracy w komisji jej członkom należy się jeden dzień wolny w pracy.
Tak więc, jeśli komisja oddała swoje sprawozdanie z wynikiem głosowania przed godziną 24.00 to jej członkowie poniedziałek mieli wolny, ale jeśli zrobiła to po godzinie 24.00 to jej członkom przysługiwał już kolejny dzień wolny czyli wtorek.
Nasze przypuszczenia i podejrzenia łatwo mogą zweryfikować Biura Wyborcze, Delegatury Krajowego Biura Wyborczego, które w systemie komputerowym widziały, które z komisji wyborczych weszły do systemu i zaczęły generować dane z głosowania, ale nie skończyły tego procesu przed godziną 24.00.
Zrobiły to np. tu po 24.00.
Dziwne?
Przypadek?
Czy może w tym zakresie należy zmienić prawo związane z pracą komisji wyborczych?
AK, Fot. Dziennik Legnicki