I wszystko wskazuje na to, że będzie on miał nie tylko charakter ekonomiczny, ale także ekologiczny.
Powód takiego czarnego scenariusza jest banalny, to ostatnie unijne decyzje dotyczące wprowadzenia od 2027 roku w Unii Europejskiej nowego systemu handlu emisjami nazywanego ETS2, który będzie obejmował – obejmuje paliwa kopalne wykorzystywane do transportu drogowego oraz te do ogrzewania budynków.
Oznacza to dla najbiedniejszej i dla najbardziej zdegradowanej dzielnicy miasta właśnie już nie kryzys, ale armagedon finansowy i ekologiczny.
Zgodnie z unijną zasadą „zanieczyszczający płaci”, dostarczający energię z paliw kopalnych będą musieli nabyć prawa do emisji za tonę CO2 – ergo zapłacą za to wszyscy, którzy z tego skorzystają pośrednio lub bezpośrednio.
Problem na Zakaczawiu jest jednak o wiele poważniejszy bowiem jak wstępnie oszacowano przygotowując program rewitalizacji tej dzielnicy, paliwa kopalne – węgiel czy drewno – są tam wykorzystywane do ocieplania mieszkań nawet przez 30 procent ludności.
Kto wie, może jest to i więcej…
Będą więc oni musieli dużo więcej płacić za ogrzewanie swoich mieszkań.
Ale tutaj pojawia się kolejny problem czyli bezrobotni oraz korzystający z opieki społecznej, których jest tam także bardzo wielu. Nawet kilkanaście procent.
W tym przypadku dane szacunkowe nie są precyzyjne, ale mówi się nawet o 10 – 15, może nawet procentach.
Co w takiej sytuacji zrobią ludzie o najgorszym statusie materialnym, gdy przypomina ona zamknięte koło albo gordyjski węzeł?
Już teraz bowiem szacuje się, że wzrost kosztów ogrzewania węglem lub gazem może sięgnąć nawet 80 procent.
Podobna, choć nie tak zła sytuacja jest także w centrum miasta – tzw. w dzielnicy Fabryczna.
Tam też centralne ogrzewanie, którego cena również wzrośnie, nie jest powszechne. W bardzo wielu mieszkaniach piece na węgiel nadal stanowią źródło ciepła. Dodajmy, że w licznych wykorzystuje się do palenia także drewno.
Jaka jest odpowiedź na pytanie – co ma zrobić człowiek palący w piecu węglem, ewentualnie węglem, korzystający z opieki społecznej albo bezrobotny, który będzie musiał za to zapłacić dodatkowy „podatek ETS2”, bo nie stać go na zmianę sposobu ogrzewania?
AK, Fot. Dziennik Legnicki