Raczej polityczny niż ekumeniczny, bo w wystąpieniach kilku osób, które przemawiały podczas tego wydarzenia wiele razy pojawiały się głosy o konieczności zatrzymania jakiejś brunatnej fali, brunatnego niebezpieczeństwa, brunatnego zagrożenia. Nikt jednak tego nie nazwał i nie określił.
Być może dlatego uczestnicy manifestacji (około 150 – 200 osób) skandowali hasła o tolerancji, a nawet parafrazowali chrześcijan krzycząc: „Miłuj bliźniego od siebie różnego”. A także: „Miłość to miłość, nienawiść to zboczenie”. Albo: „Każdy inny, wszyscy równi”.
Podkreślano też, że powinniśmy szanować wszystkich i to niezależnie od ich koloru skóry, języka, wyznawanej religii czy też seksualnych preferencji.
Ich zdaniem, chodzi o to żeby Polska była prawdziwa, przyjazna i akceptowała różnorodność.
Legnicka radna Radosława Janowska – Lascar stwierdziła nawet, że uczestnicy nawiązują do tradycji I oraz II Rzeczypospolitej i mówiła m.in.: Musimy wiedzieć, że jedyną drogą która obroni nas przed zalewem brunatnej fali, która już tutaj gdzieś macki swoje wystawia to jest solidarność. Polaków między sobą i również nas z osobami, które tutaj postanowiły zamieszkać i układać swoje życie.
Zdaniem przemawiających zgromadzenie nie był liczne, gdyż wielu mieszkańców Legnicy bało się w nim uczestniczyć.
– Nie zgadzam się na to żeby moje miasto, żeby ludzie w moim mieście, w mojej Legnicy bali się wychodzić na ulicę – stwierdziła radna Katarzyna Odrowska.
Wystąpiła też Pacyfka, osoba nie binarna mówiąc, m.in.: To świadectwo ogromnej odwagi. Ci wszyscy ludzie, którzy pieprzą o wartościach, rodzinie, polskości, o tradycji, ale tak naprawdę ich prawdziwym celem jest władza, jest dominacja, jest to żeby im było łatwiej, żeby utrzymali swoje przywileje.
Dodała, że nie chce żeby Polska stała się brunatna, a według niej ten proces się już zaczął jest zaawansowany, nabiera siły.
Warto dodać, że wśród manifestantów był także radny Paweł Frost i Przewodnicząca Rady Miejskiej Karolina Jaczewska – Szymkowiak.
Być może dla wielu ciekawe będzie to, że manifestację ochraniało bodaj czterech funkcjonariuszy policji.
Jako ciekawostkę dodajmy, że walczących o bezpieczeństwo podczas pokojowej manifestacji Polaków członków i sympatyków Konfederacji 19 lipca br. musiało chronić kilkunastu policjantów w kilku radiowozach.
Zasadne wydaje się więc pytanie kto jest bardziej narażony na niebezpieczeństwo? Czy Komitet Obrony Demokracji czy środowiska narodowe i patriotyczne?












AK, Fot. Dziennik Legnicki