Wielu specjalistów zajmujących się rolnictwem ocenia umowę z państwami Mercosur jako groźną dla branży rolnej w Polsce, ale także w UE i w ogóle na starym kontynencie.
Dlatego warto popatrzeć na ten problem z perspektywy liczb.
Już element ludnościowy – demograficzny robi wrażenie, bo Brazylia to ogromny rynek ze względu na liczbę ludności – ponad 220 milionów.
Jest to więc nie tylko olbrzymie państwo, ale dysponuje też bardzo dobrze rozwijającym się rolnictwem. Na pewno też Argentyna, Paragwaj, Urugwaj, Boliwia.
Co łącznie daje około 300 mln osób.
Zaś umowa z Mercosurem miała dwie części, pierwszą od roku 2019, która została teraz sfinalizowana.
Jednak ze względów gospodarczych zaplecze rolne tych państw, szczególnie Brazylii jest ogromne, bo to potężny producent żywności, największy producent wołowiny na świecie – ok. 10 mln ton, a produkuja globalna to ok. 70 milionów ton. Jest to więc istotny producent wołowiny w skali świata.
Podobnie jest w przypadku Argentyny.
Eksperci zwracają jednak uwagę także na inny mało podawany fakt, iż obecnie kolejne państwa chcą zapisać się to organizacji Mercosur – to Nowa Zelandia i Meksyk, które mają obecnie status obserwatorów.
I to dodatkowo może powiększyć ten obszar i zwiększyć jego możliwości podaży żywności, co dla rolnictwa w Polsce oraz UE może stanowić kolejny groźny element w segmencie gospodarki rolnej.
Mercosur to bowiem nie tylko producent wołowiny, ale także wielu innych ważnych składowych dla rolnictwa i tego sektora towarów, choćby soi, bawełny, kawy, kakao, pomarańczy, bananów, ale i kukurydzy oraz cukru.
Państwa Mercosuru mogą pochwalić się eksportem 100 mln ton kukurydzy, co stanowi dwa razy potencjał niż ten z Ukrainy.
Wszystko to jest zagrożeniem, choć w ciągu kilku najbliższych lat nie będzie ono olbrzymie.
Dziś nie są to powalające proporcje na niekorzyść Polski oraz UE, ale za kilka lat… tak będzie szczególnie, iż należy się spodziewać zwiększenia potencjału grupy Mercosur po przystąpieniu kolejnych państw.
AK, Fot. Dziennik Legnicki