Jarmark Staroci w Legnicy, który nie odbył się w styczniu i podobno wywołał burzliwą dyskusję w internecie, bo ponoć to ważna sprawa…
Tymczasem w Polsce są większe odpusty w mniejszych wsiach, a prawdziwych jarmarków już dawno nie ma… W Legnicy toczy sią za to wtórna dyskusja podczas, gdy miasto realnie żyje zupełnie innymi – ważnymi – sprawami.
Jakimi?
Trzy dzielnice miasta nadają się do rewitalizacji, z czego tylko dwie wpisano doi tego programu rewitalizacji…
A może budżet Legnicy na 2026, który przeszedł większością głosów radnych Koalicji Obywatelskiej praktycznie bez dyskusji…
Czy raczej komisje tematyczne Rady Miejskiej Legnicy, które bardzo często w ogóle nie omawiają projektów uchwał na posiedzenia Rady…
Zaś to, że z sali obrad Rady Miejskiej Legnicy zniknęły krzesła dla mieszkańców i mogą oczywiście sobie posłuchać obrad na miejscu i je obserwować, ale na stojąca, być może na baczność…
W obliczu tych i wielu innych kwestii istotnych rzeczywiście dla miasta i jego mieszkańców, to czy stare książki i filiżanki będzie gdzie sprzedawać raz w miesiącu nie jest żadnym tematem…
Choć kilku polityków rzeczywiście straci możliwość zrobienia sobie zdjęcia na Jarmarku i taniego lansowania.
I to jest chyba najpoważniejszy problem związany z Jarmarkiem Staroci.
Cóż, można i tak zajmować się sprawami Legnicy.
AK, Fot. Dziennik Legnicki