Wykład w czasie spotkania Duszpasterstwa Prawników Diecezji Legnickiej pt.: „Czy Polsce wolno reformować wymiar sprawiedliwości?”, który wygłosił dr Konrad Wytrykowski – Sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku [na naszym zdjęciu] niestety zawiera wiele uwag i spostrzeżeń widzianych okiem eksperta, które dotyczą obecnego stanu praworządności w Polsce i mogą niepokoić.
Tym bardziej warto go zaprezentować w całości i dać możliwość przenalizowania ludziom, którzy ekspertami nie są, a nawet nie są prawnikami.
Jednak wszystko co zostało powiedziane w trakcie wykładu dotyczy właśnie ich, stąd mają prawo wiedzieć:
„Dzieje się wiele rzeczy przykrych i niepokojących jeśli chodzi o stan praworządności w Polsce.
Jak ważny jest sprawny wymiar sprawiedliwości dla każdego państwa nie trzeba nikogo przekonywać. Pewność systemu prawnego, pewność tego, że jeżeli idziemy do sądu to liczymy, że zapadłe rozstrzygnięcia orzeczenie nie będą mogły być wzruszane z jakichś sztucznie wykreowanych powodów.
Tylko takie państwo ma szanse się rozwijać.
Trudno sobie wyobrazić żeby ktokolwiek mógł inwestować w państwie, w którym nie będzie mógł w sposób skuteczny rozstrzygnąć jakiegoś sporu prawnego, żeby ktoś mógł się czuć bezpieczny w państwie, gdzie być może nigdy nie dojdzie do zakończenia procesu karnego ponieważ sądy kolejnych instancji będą uchylały orzeczenia z uwagi na to, że nie podoba im się tryb powołania tego sędziego, który orzekał w niższej instancji.
Takie państwo jest niestabilne.
I nie wiadomo czy w dłuższej perspektywie czasu będzie się mogło utrzymać.
Kto ma w ogóle prawo reformować wymiar sprawiedliwości w państwie?
Na to pytanie odpowiada oczywiście Konstytucja. Przez wiele lat dużo o tej Konstytucji słyszeliśmy.
Art. 176 ust. 2 Konstytucji mówi jasno: „Ustrój i właściwość sądów oraz postępowanie przed sądami określają ustawy.”
Nie umowy międzynarodowe, nie wyroki żądnych sądów czy polskich czy międzynarodowych.
Władzą ustawodawczą jest sejm i senat.
Cały proces legislacyjny określa nie tylko Konstytucja, ale też ustawy.
Prezydent jak wiadomo ma prawo do zawetowania ustawy, do skierowania jej do Trybunału Konstytucyjnego.
Rolę w systemie legislacyjnym ma też Trybunał Konstytucyjny.
Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego są powszechnie ogłaszane. I one obowiązują na równi z obowiązywaniem samych przepisów ustaw.
Natomiast można się zastanowić – czy jakiś wpływ na treść polskiego prawa mają orzeczenia innych organów, organów międzynarodowych?
Tzw. trybunały międzynarodowe przez ostatnie lata, z roku na rok pogłębiają ingerencję w polski system prawny, kolejne kompetencje sobie przypisując i rozszerzając zakres możliwej ingerencji i regulacji co w polskim prawie będzie obowiązywało.
Tu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wysuwa się na czoło.
Gdy Polska weszła do Unii Europejskiej to w traktatach akcesyjnych przekazała pewne kompetencje na rzecz Unii i zgodziła się na to, że organy ponadnarodowe, organy UE będą za nas w pewnych kwestiach decydować, taka była idea tej wspólnoty.
Ale Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej to nie jest organ sądowy, ani urzędnicy, którzy tam pracują jako sędziwie nie mają przypisanej, przyznanej niezawisłości sędziowskiej. Oni np. nie są władni do tego żeby złożyć zdania odrębne. Jeśli chodzi o powołanie, to są ludzie nominowani przez władze poszczególnych państw, z każdego państwa jeden sędzia.
TSUE ma kompetencje w tych sprawach, w których ma UE. To jest jedna z instytucji zgodnie z art. 13. Traktatu o UE. Ma dokładnie takie same jak UE, działa w granicach uprawnień przyznanych na mocy traktatów, zgodnie z procedurami.
Traktaty określają tzw. kompetencje wyłączne i kompetencje dzielone.
Przykładowo UE ma kompetencje wyłącznie w takich dziedzinach jak unia celna, reguły kompetencji na rynku wewnętrznym, polityka pieniężna w strefie euro, ochrona zasobów biologicznych morza i wspólna polityka handlowa.
Tutaj nie ma żadnych kompetencji składających się na ustrój wymiaru sprawiedliwości państw członkowskich. Jeśli chodzi o kompetencje dzielone, to również mamy takie dziedziny jak np. rynek wewnętrzny, rolnictwo, rybołówstwo, środowisko, transport, energia.
Nie ma kompetencji dzielonych dotyczących ustroju wymiaru sprawiedliwości.
Traktaty w żadnym miejscu nie przyznają Unii Europejskiej kompetencji ingerowania w zakres ustroju sądownictwa państw członkowskich.
Trzeba się też odwołać od Traktatu Unii Europejskiej, a tam jest art. 4 ust.1, gdzie jest napisane, że „…wszelkie kompetencje nieprzyznane Unii w Traktatach należą do Państw Członkowskich”.
Mamy jeszcze w Konstytucji art. 90, który umożliwia przekazanie pewnych kompetencji na rzecz jakiejś organizacji ponadnarodowej i mówi że państwo może przekazać swoje kompetencje innemu organowi w drodze umowy międzynarodowej. Tyle, że ten przepis mówi wyłącznie o przekazaniu niektórych kompetencji, nie wszystkich, a pewnych.
Ta kwestia wiąże się ściśle z tzw. istotą suwerenności i tożsamością konstytucyjną.
Trybunał Konstytucyjny określa tożsamość konstytucyjną i stwierdził, że nie można przekazać organizacji albo organowi międzynarodowemu takich kompetencji, bez których Polska przestanie funkcjonować jako państwo suwerenne.
Suwerenność Rzeczpospolitej, jej niepodległość, rozumiana jako odrębność bytu państwowego Polski w jej obecnych granicach, oznaczają potwierdzenie prymatu narodu polskiego do stanowienia o własnym losie.
Kompetencje objęte zakazem przekazania stanowią o tożsamości konstytucyjnej. Tożsamość konstytucyjna jest zatem pojęciem wyznaczającym zakres wyłączenia spod kompetencji przekazania materii należących do twardego jądra, kardynalnym dla fundamentu danego państwa, których przekazanie nie byłoby możliwe na podstawie art. 90 konstytucji.
Niezależnie od trudności związanych z ustaleniem szczegółowego katalogu kompetencji nieprzekazywalnych, należy zaliczyć do materii objętych całkowitym zakazem przekazania postanowienia określające zasady naczelne konstytucji oraz postanowienia dotyczące praw jednostki wyznaczające tożsamość państwa.
W tym zakresie Trybunał Konstytucyjny umieścił również organizację wymiar sprawiedliwości, który nie podlega żadnemu organizmowi międzynarodowemu.
To wynika z orzeczenie TK z 11 maja 2005 roku , gdzie w składzie orzekało bardzo dużo autorytetów, które teraz jakby zgodnie przyznają, że takie przekazanie jest możliwe.
Kolejne takie orzeczenie o tożsamości konstytucyjnej było w roku 2010.
W składach byli prof. Safjan, prof. Rzepliński, prof. Łętowska, prof. Wyrzykowski.
Takie nazwiska, które teraz dość mocno kontestują możliwość żeby Polska sama zarządzała tym, co się dzieje w jej wymiarze sprawiedliwości, natomiast akcentują to że powinna się dostosować do tego co każą nam organy Unii Europejskiej.
Nie tylko Polska kontestuje możliwość podważania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ten Trybunał jakby rozwijał cały czas swoje ingerencje w ustrój państw członkowskich.
Początkowo jakby jakiekolwiek skargi dotyczące organizacji wymiaru sprawiedliwości w ogóle nie były uwzględniane. Sama Unia Europejska, Komisja odpisywała, że sprawiedliwość po prostu nie leży w zakresie działania Unii.
Natomiast pierwszym przełomem było orzeczenie ws. skargi sędziów z Portugalii, gdzie Trybunał co prawda ich skargi nie uwzględnił, ale w uzasadnieniu stwierdził, że jest jednak właściwy żeby takie rzeczy kontrolować. Przyznał sobie taką kompetencje do kontroli.
To się później rozwijało na gruncie spraw polskich, bo zaczęło się od zapytania prejudycjalnego dotyczącego przejścia w stan spoczynku sędziów sądu najwyższego.
I to dotyczyło tego czy to izba dyscyplinarna może orzekać czy też nie? Wówczas TSUE stwierdził, że właściwie to sąd w Polsce sam powinien sobie te kwestie ocenić. Natomiast przyznał sobie pewne prawo żeby pewne granice brzegowe określić i dookreślić w jaki sposób wymiar sprawiedliwości w państwach członkowskich może być ułożony.
I jednocześnie dając takie zielone światło Sądowi Najwyższemu, w Izbie Pracy żeby skorzystał z kompetencji których nie miał przyznanych na podstawie polskiej ustawy.
Dalej to się już potoczyło dość szybko.
I Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wielokrotnie orzekał później, że można to mijać, np. orzeczenia sądów polskich i Trybunału Konstytucyjnego jeżeli będą one niezgodne z prawem europejskim. Bądź jeżeli sposób powołania sędziów będzie budził jakieś wątpliwości. Także cały czas wkraczanie w tematykę ustroju polskiego sądownictwa ze strony sądów europejskich ma miejsce.
Tutaj pewnym nieporozumieniem jest to, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej powoływał się na zasadę pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej.
Ale taka zasada nie jest w ogóle przewidziana przez prawo europejskiej.
Ona była zaprojektowana, ale to szybko upadło, bo w drodze referendum w kilku państwach społeczeństwa odmówiły przyjęcia tego.
Jeśli by nawet stwierdzić, że jakieś normy są sprzeczne jakimiś prawami europejskimi, to nie ma takich praw, które można by wskazać, aby je zastąpić. Nie ma takiego prawa europejskiego, którym można by zastąpić przepisy obowiązujące w Polsce.
W Niemczech podobnie. Tam Federalny Trybunał Konstytucyjny kilka razy decydował o tym i stworzył doktrynę nazywaną – ultra vires – poza zakresem kompetencji. I uznał w swoich orzeczeniach działania ultra vires instytucji UE nie są wiążące dla Niemiec.
Sformułował pogląd dotyczący tożsamości konstytucyjnej podobnie jak w Polsce.
Też wskazał zbiór najbardziej podstawowych instytucji, przepisów tworzących fundamenty ustroju i wskazał, że istnieją takie kwestie jak państwowy monopol na stosowanie siły, możliwość stosowania samodzielnego systemu prawa karnego, samodzielność dotyczącą podejmowania decyzji ws. finansów publicznych.
Państwo po prostu nie może się ich zrzec na rzecz wspólnot, choćby nawet była większość parlamentarna, która byłaby gotowa to zrobić.
Dlatego, że wyznaczenie tej absolutnej granicy jest uzasadnione potrzebą zachowania suwerenności państwa.
Podobnie francuska Rada Stanu, która odmówiła wprost zastosowania wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w 2020 roku. Stwierdziła, że Konstytucja Francji przewiduje obowiązek ochrony podstawowego interesu narodu, którym jest m.in. zapobieganie zagrożeniom dla porządku publicznego, naruszenia bezpieczeństwa osób i towarów, walka z terroryzmem.
Podobne sytuacja były w Rumunii, gdzie Sąd Konstytucyjny wydał orzeczenie i stwierdzono supremację Konstytucji nad prawem unijnym, co stało się przyczyną wszczęcia postępowania przeciwko Rumunii przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Podobnie węgierski Sąd Konstytucyjny, litewski , belgijski, czeski i włoski. Wprost odrzucały wykonanie wyroków TSUE uznając, że te wyroki tak wkraczały w tożsamość konstytucyjną systemów krajowych, że potrzeba zachowania suwerenności państwa, powoduje iż nie mogą one być uznane.
Więc nic dziwnego, że i Polski Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 14 lipca 2021 roku uznał, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie może ingerować w te zakresy polskiego ustroju, które są objęte tożsamością konstytucyjną i w żaden sposób nigdy nie były przekazywane Unii Europejskiej.
Trybunał wręcz uznał, że nie może się nią zajmować, bo ta norma od początku jest niezgodna z Konstytucją RP i od początku nie jest obowiązująca dla Polski.
Polska wręcz nie ma prawa się do tych decyzji zastosować, bo Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że określone normy prawne wyinterpretowane właśnie przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej z przepisów Traktatów założycielskich są niegodne z Polską Konstytucją.
Wiemy, że te kolejne orzeczenia od strony prawnej nie budzi to wątpliwości, że TSUE nie ma prawnych możliwości żeby ingerować w kwestie możliwości reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości, bo to jest ingerowanie w ustrój państwa.
A takie ingerencje się pojawiały.
Jest charakterystyczne, iż mimo tego, że Trybunał Konstytucyjny stwierdzał, że nielegalne są takie orzeczenia, które wchodzą w sprawy zastrzeżone dla Polski to jednak w jakiś sposób zawsze państwo polskie się jakoś do tych orzeczeń stosowało.
A problem z praworządnością wcale nie zniknął. W sejmie minister prezentował projekt ustawy tzw. praworządnościowej, mówił z trybuny sejmowej o neosędziach, codziennie nas atakują jakieś informacje mówiące o tym, że został uchylony jakiś wyrok z uwagi na to, że orzekał sędzia, który został powołany po 2017 roku.
Czym są te wyroki sądów międzynarodowych?
Nie są wyrazem stosowania prawa koniecznie, to nie jest norma prawno – twórcza, te wyroki są skierowane wyłącznie do państw i wyłącznie państwo w sposób określony w Konstytucji może pewne kwestie zmienić jeżeli trybunał międzynarodowy coś sygnalizuje, to państwo może rozważać czy ten trybunał jest uprawniony żeby się wtrącać w pewne kwestie, a jeśli uzna że nie jest, a jest to tak, że jest to tak ważny organ że należy jego uwagi uwzględnić w systemie prawnym to takich zmian może dokonać wyłącznie w drodze przewidzianej w Konstytucji, bo nie ma czegoś takiego jak wykonywanie orzeczeń trybunałów międzynarodowych przez sędziów czy sądy, bo tak niektórzy sędziowie argumentują.
Nawet było oświadczenie sędziów że będą sami wykonywać orzeczenia trybunałów międzynarodowych, nie będą czekać na zmiany w polskim prawie tylko sami będą to robić.
Jeśli pewne zobowiązania nałożone przez TSUE okażą się sprzeczne z Konstytucją RP to państwo ma możliwość albo zmiany Konstytucji albo do niezastosowania się do takiego orzeczenia licząc się z jakimiś sankcjami albo ma możliwość wystąpienia przeciwko temu.
Jeżeli przywiązujemy tak dużą wagę do instytucji europejskich to najpierw należy zmienić polskie prawo.
Procedowane przepisy, które w mojej ocenie tzw. ustawa praworządnościowa, to raczej nie przywracająca a przewracająca praworządność.
To ustawa, która zakłada usunięcie z zawody trzech tysięcy sędziów. Tam są duże braki logiczne. Sprzeczne z Konstytucją na pierwszy rzut oka. Jest taka norma że prezydent ma obowiązek powołać nowego sędziego w terminie jednego miesiąca, a wcześniej Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność z Konstytucją dokładnie podobnej, z tą różnicą że kiedyś przewidywano dla Prezydenta termin trzech miesięcy. Teraz proponuje się zmianę żeby szybko obsadzić te miejsca wolne po tym jak się wyrzuci z zawodu trzy tysiące sędziów.
Można jakieś ustawy wprowadzać które by uzdrowiły tą sytuację i od tego są politycy żeby nad tym myśleć.
To co ja widzę na pewno, to to że trzeba przestrzegać pewnych zasad konstytucyjnych, jeżeli jest Konstytucja to trzeba być stałym w swoich poglądach.
Konstytucja przewiduje odrębność władzy sądowniczej co oznacza że inna władza nie może oceniać orzeczeń sądu.
Polska Konstytucja nie nakazuje żeby sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa wybierali inni sędziowie, taki przepis w Konstytucji nie istnieje.
Tam jest dowolność i odesłanie właśnie w drodze ustawy.
A z innych przepisów Konstytucji wynika, że mamy zasadę zwierzchności narodu czyli że każda władz powinna pochodzić z demokratycznych wyborów, wybór sędziów przez sędziów to już nawet Monteskiusz krytykował, stwierdził, że: „Wybór sędziów przez sędziów prowadziłby wprost do tyranii” i dlatego wykluczył taką możliwość.
Więc kto powinien wybierać członków Krajowej Rady Sądownictwa to jest kwestia do zastanowienia.
Może najlepszym wyborem byłoby żeby ich wybierać w wyborach powszechnych spośród sędziów, wtedy nikt nie zarzucałby upolitycznienia, a jednocześnie stanowiliby przedstawicielstwo demokratycznie wybrane.
Jeżeli chce się robić jak obecna władza wyrzucając z zawodu część sędziów to jest otwarcie tylko Puszki Pandory.
Władza nie jest dana na zawsze. I każda kolejna władza, i jak przyjdzie jakaś nowa partia do władzy i stwierdzi że inni sędziowie byli wybrani źle…
Usuwanie sędziów ze skutkiem wstecznym to na pewno nie jest sposób żeby sytuację uzdrowić.
Stanisław Konarski napisał: „Rzeczpospolita jest najwyższą panią swoich praw, niepodległą jakikolwiek władzy obcych monarchów. Rzeczpospolita ma prawo tworzyć, określać i znosić swoje ustawy…”
I jak wybitny pijar pisał dalej niegodziwością jest twierdzenie, że inni poza granicami mogą to robić lepiej niż Polacy.
Myślę, że ten cytat jest ciągle aktualny, nikt lepiej nie zadba o interes Polski, nie zadba byle by tylko była zgoda.”
AK, Fot. Dziennik Legnicki