Oskar Kida z Ruchu Obrony Granic, który jeszcze w lutym tego roku spotkał się z mieszkańcami Legnicy, w trakcie swojej prelekcji mówił na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości i sądownictwie.
Choć nie są to dobre wiadomości, ale ważne. Dlatego przytaczamy jego wystąpienie:
„Ruch Obrony Granic to nie jest tylko ruch obrony tej granicy fizycznej Rzeczypospolitej. To też jest bardzo ważne i tam też działamy.
To dzięki presji udało się wprowadzić kontrolę na granicach.
Chwilę wcześniej twierdzono, że one są niepotrzebne, że tam nie ma problemu, że to tylko jakaś banda oszołomów od Bąkiewicza siedzi na tych granicach i nagle się okazało, że dzień później wprowadzono kontrole na granicach, bo ta banda oszołomów miała rację.
Ale to nie jest jedyny aspekt.
Ruch Obrony Granic broni granic suwerenności.
Granice suwerenności wyrażają się między innymi w tym na ile Unia Europejska ma kompetencji, na ile może sobie pozwolić, co jest w traktacie, a co jest w Konstytucji.
Również gorąco zachęcam do zaangażowania się w inicjatywę – stoppakt.pl
Kolejną granicę jaką bronimy to jest granica prawa, to są granice prawa, bo kiedy otworzymy sobie Konstytucję i art. siódmy, to mówi o tym, że władze publiczne działają na podstawie i w granicach prawa. No i przykro mi, ale od 2023 roku, na pewno od 13 grudnia te granice prawa są regularnie łamane. Non stop.
Natomiast UE uważa, że wszystko jest dobrze, praworządność wróciła.
Którą ustawę z tych które zarzucało się poprzedniemu rządowi, iż rzekomo są anty unijne, niedemokratyczne, niekonstytucyjne zmieniono. Żadnej z nich. Zero.
A praworządność wróciła.
Magia zadziałała, że Leszek Miller miał rację, gdy powiedział, że jedynym kamieniem milowym była zmiana rządu.
My się oczywiście na coś takiego nie godzimy, w Polsce prawa łamać nie można naszym zdaniem i będziemy robili wszystko żeby na straży prawa stać.
To jest istotne, że państwo polskie, każde państwo, które nie jest w stanie egzekwować wydawanego przez siebie prawa to nie jest państwo niepodległe.
Ono formalnie może mieć jakieś terytorium, jakieś władze, ale w momencie kiedy przyjmuje prawo i to prawo nie jest respektowane, to już nie jest państwo niepodległe. Ośrodek władzy albo jest gdzieś na zewnątrz albo ewentualnie rządzi jakaś siła, anarchia, czyli całkowity rozkład państwa. Z taką sytuacja mieliśmy już do czynienia w osiemnastym wieku, nie bez powodu sądy padły wtedy jako pierwsze, rozbrojono nas, wybito nam zęby jako narodowi i właśnie pozbawiono nas tej władzy, która miała kontrolować te pozostałe.
I teraz jest to samo.
Gdzie stosuje się prawo? W sądach. Sądy są od stosowania prawa. Władza ustawodawcza jest od tego żeby prawo przyjmować, władza wykonawcza żeby prawo wykonywać, a sądy od tego żeby je stosować i patrzeć na ręce pozostałym czy one się mieszczą w granicach swoich kompetencji.
W momencie w którym wymontowano bezpieczniki w postaci Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego to przecież to nie jest tak, że to politycy na tym cierpią. Politycy sobie świetnie radzą w takiej sytuacji, bo oni nie mają hamulców, ktoś im wymontował ten hamulec.
Ale to my na tym cierpimy, tracimy.
I najlepszą ilustracją tego jest to, że teraz podważa się sędziów, Trybunał Konstytucyjny.
Trybunał Konstytucyjny w 2024 roku wydał wyrok, który mówił, że pewien rocznik emerytów ma w sposób niekonstytucyjny naliczone emerytury, za mało.
Nie zwaloryzowano ich, tylko dlatego, że rząd Donalda Tuska nie opublikował tego wyroku w Dzienniku Ustaw.
Więc ZUS stwierdził, pierwszego dnia jak się ukazał wyrok to zaczął rewaloryzować, ale jak rząd Tuska powiedział, że nie opublikuje to przestał po jednym dniu.
Ludzie zaczęli iść do sądów.
I teraz część sądów mówi tak.
Jest orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego pana Rzeplińskiego, jest oświadczenie Sądu Najwyższego Pani Gersdorf, jest oświadczenie Naczelnej Rady adwokackiej z 2016 roku, one wszystkie mówią, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego wiążą od momentu wydania ich na sali rozpraw, więc stosują waloryzują.
Ale jest równie duża liczna, może liczniejsza grupa sądów która mówi nie.
Nie ma w Dzienniku Ustaw, to ja nie będę rewaloryzował. Czekamy aż premier opublikuje. Dwóch ludzi, dwóch emerytów w tej samej sprawie, w tej samej sytuacji prawnej idzie do sądu i jeden dostaje waloryzację, a drugi nie dostaje.
Tak naprawdę nasze sądownictwo zmieniło się w rzut monetą.
To my tracimy.
To jest paranoja.
Tak nie może być.
Zwłaszcza że godzenie w status sędziów powołanych po 2017 roku to jest nic innego jak godzenie w konstytucyjną prerogatywę prezydenta RP .
U nas się często mówi o KRS-ach, co się dzieje po tym jak KRS skończy pracę. KRS nie powołuje sędziów. Wbrew temu nie bierze udziału w powoływaniu sędziów, on tylko inicjuje proces, składa wniosek. I właśnie tym właściwym etapem powołania jest etap przed prezydentem, to prezydent powołuje sędziego. Jest to jego konstytucyjna prerogatywa. I on robi to nie dlatego, że ktoś miał taki pomysł, tylko dlatego, że Konstytucja stanowi, że suwerenem w Polce jest naród, naród dzierży pełnię władzy.
I naród te władzę sprawuje co do zasady przez swoich przedstawiciel, ale też może bezpośrednio. Więc te władze mają demokratyczną legitymację, my je kształtujemy. Albo bezpośrednio albo pośrednio w wyborach.
Ale przecież my nie wybieramy sędziów, nie wybieramy nikogo jeżeli chodzi o władzę sądowniczą, to jak możemy mówić, że ta władza jakkolwiek jest demokratyczna.
Możemy tak mówić tylko dlatego, że sędziów powołuje demokratycznie wybrany Prezydent RP.
To jest człowiek, który ma najsilniejszy mandat demokratyczny, znany w polskim ustroju, który od nas wszystkich otrzymał cząstkę naszej władzy.
W nim jest skupiona nasza władza, jako przedstawiciel narodu.
I w naszym imieniu ma ją, te pełnię władzy kiedy dostaje wniosek o powołanie na stanowisko sędziego bieżę cząstkę władzy i mówi ty jesteś godny od narodu otrzymać te władzę sądzenia, a ja ci ją wręczam aktem powołania. Od tej chwili możesz wydawać wyroki w imieniu Rzeczpospolitej. A jeśli uznaje, że ktoś jest niegodny to mu nie wręcza.
To co mówi minister Żurek, że to jest postępowanie administracyjne to są bzdury.
Jest jeszcze KRS i to kolejna bajka, że od 2017 roku nie mamy KRS-u.
Szkoda tylko, że kiedy posłowie są w tym rzekomo neokrsie, przychodzą, to oni nie dostają neozłotówek na neokonto, tylko dostają dietę w złotówkach na normalne konto, wtedy KRS jest.
I to jest wierutne kłamstwo, że naruszono wtedy Konstytucję, że naród nie ma prawa wybierać przez swoich przedstawicieli, członków do KRS.
Wystarczy sobie otworzyć Konstytucję, przeczytać, art. 187, który mówi wyraźnie, że tych piętnastu sędziów wybiera się spośród sędziów poszczególnych sądów, ale nie mówi kto ma wybierać, a w ustępie czwartym mówi, że to określa ustawa. Dał tutaj swobodę ustawodawcy. I to jest bardziej demokratyczne niż to to co było przed 2017 roku.
To była jedna wielka oligarchia, to był system kastowy, korporacyjny. To nawet nie było tak, że sędziowie w wyborach powszechnych sami wybierali sędziów. To było tak, że oni wybierali delegatów i to też nie wszyscy. Ci delegaci, ta wąska grupa elit decydowała o tym kto jest w KRSie, a dzięki temu kto wchodzi do zawodu, kto awansuje. Oni mieli tam pełnię władzy. Tam się kolejki ustawiały, pielgrzymki żeby tylko łaskawie uzyskać zgodę i po iluś latach można awansować. I to im zabrano i oni tego nie mogą przeboleć. Nie mogą przeżyć. Stąd jest cała ta bajką.
Ale teraz co ciekawe przepisy, które przez tyle lat rzekom miały być niekonstytucyjne, zostały zastosowane przez sejm, marszałek Czarzasty rozpisał konkurs do nowej KRS.
I według tego konkursu, kandydata do KRSu mogą zgłosić po pierwsze sędziowie, 25 sędziów i z tego korzystają te wszystkie partie polityczne, które dla niepoznaki nazywają się stowarzyszeniami sędziowskimi o łacińsko brzmiących nazwach. I oni będą się w ten sposób zgłaszać, ale druga możliwość jest też taka, że sędziów zgłasza grupa 2 tysięcy obywateli. Co ciekawe, którą przed chwilą Pan Prezydent zawetował, w ustawie pana Żurka ta możliwość była państwu odebrana, minister Żurek stwierdził, że państwo nie mają nawet prawa zgłosić kandydata do KRSu, że obywatele nie są godni tego żeby wskazywać kto może kandydować a co dopiero kto ma ich wybierać. Tak ta władza traktuje ludzi.
A kto był uprawniony do zgłaszania kandydatów? Naczelna Rada Adwokacka, radcowie prawni, Rada Komornicza, czyli według pana ministra Żurka to tylko prawicy są narodem. To jest jakaś wąska grupa społeczna. Ja się na to nie godzę.
No i sędziowie, ci prawdziwi sędziowie, którzy dalej mimo tej nagonki dalej orzekają, którzy traktują poważnie prawo, którzy nie biorą udziału w jakiś nielegalnych prawyborach, bo te prawybory, które mają się odbyć to jest jeden wieli szwindel, przekręt.
Tam nie ma żadnej podstawy prawnej, to jest dosłownie próba całkowitego złamania ustawy.
Nie ma przepisów, które upoważniają do zrobienia takich prawyborów.
Więc oni w nich nie wystartują, bo szanują prawo, ale mogą wystartować od KRSu jeśli to my im pomożemy, ja chciałem bardzo serdecznie, zachęcić do składania swoich podpisy poparcia pod kandydaturami do KRS sędziów, którzy liczą na zgłoszenia od obywateli.
I żeby ten sposób również wyrazić naszą wolę kto ma w tym KRSie zasiadać.
Że my się nie godzimy na to żeby sędziowie sami w jakiś nielegalnych prawyborach sobie wybierali kto ma tam zasiadać, że nie damy sobie odebrać tego prawa.
W sposób naród chce upomnieć się, że ma prawo zgłaszać kandydatów do KRSu.
Ale idzie przez sejm rzekomo ustawa praworządnościowa i chce się zrobić zamach na polskie sądownictwo. Pan minister Żurek, a wcześniej minister Bodnar wymyślili sobie, że pokolorują sędziów powołanych po 2017 roku.
Będą na czerwono, część żółta część zielona.
Ta czerwona to w ogóle na aut, to są ludzie którzy przyszli do zawodu sędziego po 2017 roku.
Czegoś takiego nie było nigdy, nawet w systemach totalitarnych nie mieli takich pomysłów.
Grupa żółta to sędziwie zmienili stanowisko w trakcie tych lat i oni mają być rzekomo zdegradowani czyli przeniesieni niżej, ale z przymusową delegacją do tego sądu gdzie orzekają teraz, czyli jak ktoś był sędzią sądu rejonowego, awansował do sądu okręgowego, znów zostaje sędziom sądu rejonowego, ale przez dwa lata przymusowo będzie orzekał w sądzie okręgowym.
A Konstytucja mówi o tym, że praca przymusowa jest zakazana.
Zielona to są ludzie, którzy przyszli z zawodu asesora, referendarza, i tam jest napisane, że ten rzekomo nieistniejący KRS, rzekomo nielegalny złożył taki sam wniosek, do tego samego organu, czyli tego samego Prezydenta i ten Prezydent wydał dokładnie taki sam akt powołania to ta grupa zielona to są sędziowie, a tamci nie są, a ci są.
Dlatego, że oni niczym nie zawinili, nie chcieli złamać prawa, od kiedy ta kwestia motywacji jest istotna dla legalności jakiś czynności, ale najwidoczniej jest.
Ci ludzie nie dość, że realizują jakąś polityczną zemstę, bo to jest tak na prawdę polityczna zemsta. Jeszcze najgorsze na zapotrzebowanie środowiska sędziowskiego, bo prezes Iustitia powiedział wprost po jednym ze spotkań z Adamem Bodnarem, że jeżeli ministerstwo nie zaostrzy polityki to oni przestaną wspierać rząd, sędziwie przestaną wspierać rząd. Rozumiecie to państwo?
Apolityczni sędziwie przestaną wspierać rząd.
Więc co to jest innego jak zemsta, jak próba upokorzenia tych ludzi, tych którzy pomimo tej całej nagonki orzekają i za to im się należy ogromny szacunek.
Bo to nie jest łatwe, bo są w pracy wytykani palcami, ich się szkaluje, szykanuje, a dla mnie to jest właśnie dowód, że są prawdziwie niezawiśli, że wytrzymali taką presję ze strony władz.
Jak czytam gdzieś że międzynarodowe trybunały orzekły, że ci sędziowie nie dają rękojmi prawidłowego wykonywania zawody, bo nie jest pewne, że oni są niezależni od władzy ustawodawczej i wykonawczej.
To jest absolutnie nie merytoryczne, to nie ma żadnych podstaw, żadnych argumentów.
Tak jak z KRSem, to jest jedno wielkie kłamstwo, które mam nadzieję, że odkłamiemy.
Nie pozwolimy żaby Państwo zostali zakładnikami, bo minister Żurek, a wcześniej minister Bodnar od 2023 roku nie rozpisuje konkursów na wolne stanowiska sędziowskie.
Na dziesięć tysięcy jest około półtora tysiąca wakatów, piętnaście procent personelu nie ma tylko dlatego, że minister tak sobie wymyślił, że ma rzekomo wadliwą KRS z której pobiera prawdziwą dietę. Bo on jest członkiem KRSu.
Gdyście rozpisywali konkursy i powoływali te półtora tysiąca sędziów których dzisiaj brakuje to do dnia dzisiejszego ci sędziowie załatwiliby proszę państwa dwadzieścia milionów spraw, mielibyśmy według tego przelicznika więcej spraw załatwionych.
A nie mamy tylko dlatego, że ci ludzie realizują jakąś walkę polityczną.
Proszę państwa ja byłem świadkiem rozmowy sędziów, gdzie jeden stosował wyrok TK, a drugi nie
I ten który stosował pyta tego drugiego dlaczego ty to robisz, przecież na końcu jest obywatel, człowiek, życie człowieka.
A ten drugi odpowiedział: No wiesz, w tym przypadku obywatel musi stać się konieczną ofiarą rewolucji.
No to proszę państwa, nie ma naszej zgody żeby jakikolwiek obywatel stał się ofiarą ideologicznej rewolucji. Jakiegokolwiek polityka w todze, który dla niepoznaki nazywa się sędziom.
Nie ma na to naszej zgody.
I my obiecujemy, że my tych ludzi z zawodu sędziego się po prostu w sposób legalny i zgodny z konstytucją pozbędziemy się.
AK, Fot. Dziennik Legnicki