Niezwykle interesująco przedstawia się wymiana argumentów dotyczących pracy samorządu Legnicy, a więc między innymi wszystkim radnych oraz Prezydenta Legnicy.
Podczas ostatniej sesji samorządu, obserwatorzy lokalnej władzy mogli oglądać jak na temat swojej pracy spierają się Jolanta Kowalczyk, legnicka radna Prawa i Sprawiedliwości i Maciej Kupaj Prezydent Legnicy.
Ich dyskusja podczas obrad i wymiana właśnie argumentów na temat przygotowywania i opracowywania lokalnego prawa – uchwał – wydaje się bardzo pouczająca:
– Żeby przygotowywane uchwały były też z podkładką wizualną, żeby na komisjach w biurze rady radni widzieli które działki są dzierżawione, które najmowane i na jakie cele. Ja uważam, że te uchwały prezydenta są dość chaotycznie przygotowane – stwierdziła radna Jolanta Kowalczyk. I dodała: Na komisji powinniśmy mieć dokładny plan, dokładne wskazanie, która działka, w którym miejscu będzie dzierżawiona albo jaki będzie najem.
– Przypomnę, że mamy takie narzędzie jak mapylegnicaeu i tam dokładnie po wpisaniu numeru działki wiadomo jaka i która to działka. Każdy z państwa ma informację co to są za działki, czego to dotyczy – ripostował Maciej Kupaj Prezydent Legnicy. I zaznaczył: Musicie też państwo trochę odrobić pracę domową.
Zdaniem Prezydenta w przeciwnym razie radni będą dostawać stosy dokumentów dotyczące drobnych spraw np. dzierżawy czy najmu kilku bądź kilkudziesięciu metrów kwadratowych, zaś sesja będzie trwała kilkanaście godzin.
– Praca radnego to także czytanie dokumentów i analizowanie, a nie że ktoś będzie Państwu stał i opowiadał jak to wygląda i pokazywał palcem – mówił Prezydent Kupaj.
Kto ma rację w tym sporze?
To najlepiej ocenią mieszkańcy, ale z praktyki wynika, że sesje są raczej krótsze niż dłuższe, zaś z ust samorządowców padają argumenty, aby szanować czas…
AK, Fot. Dziennik Legnicki