Waldemar Krzystek należący do najlepszych i najbardziej popularnych obecnie w Polsce reżyserów, w czasie ostatniego spotkania z publicznością w swoim rodzinnym mieście (Legnicy) ujawnił kulisy produkcji filmów w Rosji.
A te w Europie Wschodniej nie zawsze są czy były przyjemne. Nawet więcej, bo bardzo nieprzyjemne.
I tak właśnie było podczas kręcenia niektórych scen do jego obrazów w Moskwie.
Reżyser wyznał, że tam trzeba było dawać nawet łapówki żeby móc nakręcić niektóre sceny w trakcie pracy w stolicy Rosji.
Stawka za „bumagę” to sto dolarów amerykańskich. I jak wyznał reżyser, czasami trzeba było ją dać nawet wtedy, gdy miał odpowiednie zezwolenie.
To jeden z powodów dla których Krzystek uważa Moskwę za najdroższe miasto do kręcenia filmów.
Ale…
Artysta potrafił też „wykołować” czasami miejscowych kacyków czy cieciów i oszukać ich.
Krzystek wyznał, iż pewnego razu, gdy nie miał zezwolenia potrzebnego na zdjęcia zdobył się na podstęp i sam zagrał co trzeba. Dzwonił przy pilnującym konkretnego miejsca do swojej koleżanki, która stała kilka przecznic dalej, a ta telefonicznie potwierdzała, że mają zgodę na wykonanie zdjęć do konkretnej sceny.
Pewnie dlatego uważa, że: Moskwa to najdroższe i najbardziej niepewne miasto do kręcenia zdjęć.
A już niedługo kolejne spotkanie w Legnicy z Waldemarem Krzystkiem:
AK, Fot. Dziennik Legnicki