Dariusz Potyczka ze Zgorzelca relacjonuje i komentuje wstrząsające, ale i niezwykle brutalne zachowanie niemieckiej policji, która Polaków potraktowała chyba gorzej niż zwierzęta:
„Nigdy nie przypuszczałem, że wyjazd do Berlina, którego celem było uczczenie pamięci polskich ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych, pozostawi we mnie tak głęboką traumę.
16 czerwca 2026 roku wraz z moimi przyjaciółmi udaliśmy się do Berlina, aby oddać hołd Polakom zamordowanym przez niemiecki nazizm. Nie jechaliśmy tam z nienawiścią ani z zamiarem prowokacji. Szliśmy z krzyżem, aby pomodlić się za ofiary, przypomnieć o ich cierpieniu i pokazać, że pamięć o nich wciąż żyje.
To, co wydarzyło się później, na zawsze pozostanie w mojej pamięci.
Zostaliśmy brutalnie potraktowani przez niemiecką policję. Zostaliśmy powaleni na ziemię, skuci kajdankami i potraktowani jak groźni przestępcy. Dla mnie było to szczególnie bolesne i trudne do zrozumienia, ponieważ moja rodzina sama padła ofiarą niemieckiego terroru podczas II wojny światowej.
Moi Dziadkowie zostali zamordowani w NIEMIECKIM obozie koncentracyjnym. Mój Ojciec jako dziecko przeszedł przez piekło obozu i doczekał jego wyzwolenia w 1945 roku. Przez całe życie słuchałem rodzinnych wspomnień o cierpieniu, głodzie, przemocy i śmierci. Dlatego wyjazd do Berlina miał dla mnie wymiar nie tylko patriotyczny, ale również głęboko osobisty.
Dziś odczuwam skutki tamtych wydarzeń. Pozostał mi silny stres, poczucie lęku oraz trauma związana z tym, czego doświadczyłem. Nie jestem w stanie spokojnie przebywać w miejscu, gdzie doszło do tych zdarzeń. Samo wspomnienie Berlina wywołuje niepokój i napięcie. Unikanie miejsca zdarzenia, powracające obrazy oraz lęk są skutkami, z którymi muszę się mierzyć każdego dnia.
Miałem jechać do Berlina, aby pomodlić się za ofiary niemieckich obozów koncentracyjnych. Wróciłem z poczuciem krzywdy, upokorzenia i traumą, która pozostanie ze mną na długo. Tego dnia pamięć o ofiarach została przyćmiona przez przemoc, której sami doświadczyliśmy.
Nie szukam zemsty ani nienawiści. Domagam się jedynie prawdy, szacunku dla pamięci ofiar oraz prawa do godnego ich upamiętniania. Nikt nie powinien być atakowany, bity ani zakuwany w kajdanki za pokojową modlitwę i oddawanie hołdu zamordowanym.
Pamięć o moich Dziadkach i wszystkich ofiarach niemieckich obozów koncentracyjnych zobowiązuje mnie do mówienia o tym głośno. Nie wolno nam milczeć, gdy dzieje się krzywda, ani pozwolić, aby historia została zapomniana.”

MK, Fot. Dziennik Legnicki, ROG