Co więcej i bardziej precyzyjnie – obraża ich finansowo.
Rada Miejska Legnicy, a więc każdy z radnych otrzymuje bowiem diety z pieniędzy podatników.
Nie tylko więc wypada, ale nawet powinna za te pieniądze, za te diety pracować nie tylko podczas sesji, ale również realizując swoje obowiązki analizując, opiniując projekty uchwał przedstawiane przez Prezydenta Legnicy.
Tym bardziej, że nikt radnych nie zmuszał do pracy w Radzie Miejskiej Legnicy – zgłosili się do niej sami i warto jeszcze przypomnieć, że walczyli w czasie kampanii, aby znaleźć się niej.
Niestety jak wynika z oficjalnych danych raczej w niej zasiadają, a nie pracują.
I okazuje się, że nawet obrażają finansowo podatników, gdyż komisje tematyczne Rady Miejskiej Legnicy nie zawsze pracują.
Można to obejrzeć i potwierdzić w rzeczywistości, gdy Przewodnicząca Rady Miejskiej Legnicy informuje, że poszczególne komisje nie zajmowały się projektami uchwał – nie opiniowały ich – a więc nie pracowały.
Zdaniem wielu ortodoksów moralności samorządowej to nie tylko obrażanie podatników, ale wręcz łamanie prawa.
Łamanie prawa bowiem kiedy pracownik w zwykłej firmie bez zwolnienia lekarskiego nie świadczy pracy łamie prawo i traci pracę.
Dlatego zasadne wydaje się pytanie – czy radni kiedy nie wypełniają swoich podstawowych obowiązków powinni stracić swoją pracę?
AK, Fot. Dziennik Legnicki