Wystarczy zmienić sposób liczenia, a w wbrew oficjalnym danym i prognozom demograficznym obywateli Polski przybywa. A nie ubywa.
Zmieniają się bowiem stare metody statystyczne, które odchodzą w przeszłość.
Już wkrótce Główny Urząd Statystyczny nie będzie się bowiem opierał na swoich starych modelach statystycznych, ale sprawdzał liczbę mieszkańców w inny sposób – po danych administracyjnych, czyli sprawdzał gdzie ludzie mieszkają, uczą się, pracują czy korzystają z różnego rodzaju usług publicznych bądź administracji publicznej. To liczenie na podstawie tzw. śladów życia.
Dzięki temu statystyka ma pokazywać liczbę realnie przebywających w Polsce osób przez co najmniej 12 miesięcy, ale niezależnie od ich obywatelstwa.
Nowe dane będą czerpane z wielu instytucji oraz urzędów – ZUSu, NFZu, Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Edukacji, Ministerstwa Szkolnictwa, Urzędu ds. cudzoziemców.
Nagle więc może się okazać, iż ilość osób rzeczywiście realnie w Polsce jest większa. Tych przebywających.
Po ostatnim – próbnym – tego rodzaju badaniu jest nas niemal 39 mln osób. Z czego 2,3 mln to obcokrajowcy, a z tego ponad 70 procent to obywatele Ukrainy.
Ciągle jednak jest to badanie eksperymentalne i nie stanowi oficjalnych statystyk demograficznych GUS.
Tego rodzaju sposób liczenia – to efekt wdrażania rozporządzenia UE ESOP, które ma obowiązywać od 2028 roku.
Wtedy też wydaje się, że znacząco nas przybędzie, a nie ubędzie…
AK, Fot. Dziennik Legnicki