Rolnicy mają szanse na otrzymanie prawnej protezy, która będzie sankcjonowała formalnie produkcję rolną na wsi, a więc hodowlę bydła, trzody czy drobiu oraz uprawę roślin.
Dotąd bowiem okazuje się, że muczące z tęsknoty za gospodarzem krowy przeszkadzają sąsiadowi z miasta, który w pobliżu obory rolnika postawił swoją weekendową wille albo przeszkadza mu klekot silnika kombajnu, warkot ciągnika bądź kurz z pszenicznych pól, gdy są koszone.
Dlatego właśnie rolnicy byli i są ciągani po sądach np. za zakłócanie nocnego miru bądź uciążliwe zapachy krowiego obornika, bo pracują, bo produkują na wsi żywność.
Obecnie rządzący mają to zmienić wprowadzając do prawa obowiązek notarialnego zapisu dla budujących domy mieszkalne na wsi, iż zgadzają się na możliwe uciążliwości związane właśnie z typowo rolniczą produkcją na wsi, która jest ich nieodzownym elementem.
Wydaje się jednak, iż tego rodzaju zapis może jedynie nieco pomóc i wesprzeć rolników w kolejnych procesach jakie będą im wytaczane, bo nowi osadnicy z miast na wsi będą zawsze mogli wskazywać, a de facto przyczepić się do niewłaściwej czy też niezgodnej z prawem gospodarki rolnej konkretnego gospodarza i twierdzić, że klekot ciągnika jest za głośny, a zapach krowiego łajna przeterminowany…
MK, Fot. Dziennik Legnicki