Grzegorz Żurawiński (były już dziennikarz – na naszym zdjęciu) uważany przez niektórych za wybitnego nestora legnickiego świata żurnalistów zaproponował ostatnio – podczas obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy w Legnicy mało dziennikarskie rozwiązanie.
Mało dziennikarskie, bo zakładające de facto cenzurowanie tekstów. A jakby tego było mało – w formie autocenzury.
W czasie tego wydarzenia Grzegorz Żurawiński powiedział w tej sprawie:
„Mam też posłanie do legnickich kolegów dziennikarzy. Uważajcie, by w swoich relacjach zapożyczonych z reguły z komunikatów policyjnych piszecie Ukrainiec, sprawcą wypadku, Ukrainiec ukradł.
Nie proszę państwa.
Kradną złodzieje, sprawcami wypadków są piraci drogowi.
Jakie znaczenie ma tu narodowość?
Żadne.
Dajecie takie tytuły, a niestety dajecie.
Dajecie też paliwo i jakby gracie w tej orkiestrze według nut napisanych na Kremlu, żeby szczuć, żeby stygmatyzować. A przecież to nie ma żadnego sensu.
Co to znaczy? Czy piszecie Czech? Czy piszcie Szwed, Niemiec, bądź ktoś inny?
To bez sensu jest.”
Maciej Szczepański, Prezes Radiokomitetu w czasach komuny, a dokładniej kiedy rządził Edward Gierek mógłby pewnie być chyba z tego rodzaju spiczu zadowolony.
A czy także sąsiedzi za Odrą?
Przypomnijmy bowiem iż po masowych gwałtach w Kolonii w noc sylwestrową (z 31 grudnia 2015 na 1 stycznia 2016) media i policję oskarżono o celowe zatajanie faktu, iż sprawcami ponad tysiąca ataków, napaści, molestowania, kradzieży i gwałtów na kobietach byli mężczyźni pochodzący z Afryki oraz Bliskiego Wschodu.
Po wielu latach zmieniono powyższą praktykę i policja ma obowiązek informować o obywatelstwie – nawet podejrzanego.
W Niemczech tłumaczy się to m.in. interesem publicznym.
Warto więc pamiętać, że w interesie publicznym w Polsce nie ma – przynajmniej na razie – wprowadzania cenzury. I to niezależnie od tego jaki ma ona mieć charakter i kto postuluje jej wprowadzanie, nawet wybiórczo wobec sąsiadów.
To wprowadzanie cenzury nie ma sensu.
AK, Fot. Dziennik Legnicki